Po uciążliwej wędrówce dotarł
przynęty |Czat |Bet365„Po uciążliwej wędrówce dotarł na spalony słońcem plac Ratuszowy. W drodze minął kilka kamiennych, chłodnych, czworokątnych budynków, które czyniły wrażenie, jak gdyby stały tu nienaruszone od wczesnych czasów rzymskich. Aby zapobiec przenikaniu niemiłosiernego słońca w ulice, pobudowano je tak
wąsko, że Vincent, rozłożywszy ręce, mógł dotknąć murów po obu stronach. Dla powstrzymania dokuczliwego mistralu uliczki na stokach wzgórza pięły się kręto i chaotycznie w górę. Żadna z nich nie biegła nawet dziesięciu metrów prosto przed siebie. Leżały na nich śmiecie, w bramach stały brudne dzieciaki; wszystko było ponure i jakby udręczone.
Vincent opuścił plac Ratuszowy i przez krótką uliczkę dostał się na główną arterię handlową na krańcach miasta, minął niewielki park i potykając się zbiegł ze wzgórza w stronę rzymskiej areny. Potem pnąc się po stopniach jak kozica dotarł aż na samą górę. Tu usiadł na kamiennym bloku, zwiesił nogi nad stromą ścianą, zapalił fajkę i rozejrzał się po okolicy, nad którą ustanowił siebie panem i mistrzem.
Miasteczko pod nim opadało stromo niby kaskada ku Rodanowi. Dachy domów zdawały się wrastać w siebie splątanym, zawikłanym deseniem. Pierwotnie wszystkie były snadź pokryte czerwoną dachówką, lecz płomienne słońce przepaliło je, tworząc mozaikę kolorów — od subtelnej żółtości i najdelikatniejszego brzoskwiniowego różu do ostrego fioletu i gliniastej ochry.“(8)
<<<< Nikt zrazu nie wzywał
| e Dżoker-dającego się wieloryba >>>>
Bwin |BetFair |hotele zakopane